Mazowsze serce Polski nr 5/19

Odczarować Szydłowiec

2019.05.20 12:20 , aktualizacja: 2019.05.28 11:32

Autor: Iwona Dybowska, Dorota Mądral, Wprowadzenie: Dorota Mądral

  • Zdjęcie z lotu ptaka przedstawia centrum Szydłowca Kościół farny pw. św....
  • Budynek ratusza w Szydłowcu z zewnątrz Ratusz należy do...
  • Zdjęcie przedstawia XVII-wieczny pręgierz XVII-wieczny pręgierz to...
  • Wicemarszałek Rafał Rajkowski, zdjęcie profilowe Rafał Rajkowski,...
  • Zdjęcie przedstawia nową siedzibę muzeum instrumentów w Szydłowcu Już 24 maja odbędzie się...
  • Zdjęcie portretowe przedstawiające dyrektor muzeum Anetę Oborny Dr Aneta Oborny, dyrektor...
  • Zdjęcie przedstawia dudy - instrument muzyczny Dudy podhalańskie (Arch....
  • Zdjęcie przedstawia ludowy instrument muzyczny Muzeum Ludowych...
  • Na zdjęciu uwieczniono ludowy instrument muzyczny Muzeum w Szydłowcu gromadzi...
  • Zdjęcie przedsawia instrumenty muzyczne będące w zasobach muzeum Wytwory ludowych...

Miasto kojarzone jest z bezrobociem. Bezrobocie z biedą. A bieda z niczym ciekawym. Ale w Szydłowcu biedy nie widać. Za to zobaczyć można piękne zabytki i poznać kawał historii.

 

Szydłowiec liczy blisko 12 tys. mieszkańców, powiat szydłowiecki – niemal 40 tys. osób. Stopa bezrobocia w powiecie sięga 24,3 proc., na Mazowszu – 4,9 proc. Średnio na jedną osobę pracującą przypada w powiecie dwóch bezrobotnych. Tymczasem burmistrz Szydłowca, Artur Ludew, na pytanie, jak się żyje w jego mieście, odpowiada, że bardzo dobrze. Miasto też wygląda na zadbane. Nikt na ulicy nie wyciąga ręki po pieniądze, w marketach tłumy, a nowe domy rosną jak grzyby po deszczu.

 

W kolejce po zasiłek

„W ciągu dwóch pierwszych godzin funkcjonowania Powiatowego Urzędu Pracy w Szydłowcu pojawiły się tam 83 samochody i tylko jeden rower” – donosi reporter w programie „Czarno na białym”. Osoby z zaświadczeniami uprawniającymi do zasiłku dla bezrobotnych wchodzą i wychodzą w pośpiechu.

„– Do pracy muszę iść, nie mam czasu – rzuca kobieta (...).

I szybkim krokiem zmierza w stronę stojącego przed urzędem auta. Mężczyzna w średnim wieku przyszedł do urzędu z ojcem.

– Syn jest na ponowieniu. Nie może znaleźć pracy, bo bez zawodu i znajomości się nie da – stwierdza staruszek, czekając na pierworodnego. – Uuu, dwadzieścia parę lat jestem bezrobotny. Ale nie narzekam – szczerze przyznaje jego syn. (...) Szybko ucina, bo też się spieszy – na autobus”.[1]– w reportażach na temat Szydłowca takich przykładów nie brakuje.

 

Praktyka mija się tu z teorią. W teorii, miasto to statystyczne piekło, czerwony punkt na wszystkich mapach monitorujących stan bezrobocia w Polsce. W rzeczywistości pracują tu prawie wszyscy. Każdy radzi sobie tak, jak umie.

– Praca jest, ale chodzi o to, żeby znaleźć taką za dobrą płacę. A tu płace są minimalne. I dużo osób wyjeżdża za granicę – usłyszeć można od mieszkańców. Niektórzy dodają, że w Polsce zarabia się w złotówkach, a w Niemczech w euro. – A jest różnica między 1500 zł, a 1500 euro, prawda? – pada retoryczne pytanie.

 

Za chlebem

Jak pisze Olga Gitkiewicz: „W rejestrach jest mnóstwo osób bezrobotnych, a jednocześnie nikt nie odpowiada na oferty pracy. Tak jakby były to dwa miasta: kilkutysięczne miasto osób bezrobotnych i miasto nielicznych pracodawców, dwa rozłączne zbiory. Bezrobotne są kobiety i osoby po pięćdziesiątce, a wszyscy mówią tylko o tych, którzy pracują na czarno albo wyjeżdżają za granicę”.[2] Rzeczywiście nie jest tajemnicą, że mieszkańców Szydłowca w dużej mierze utrzymuje „zagranica”.

– Wielu naszych mieszkańców pracuje w Wielkiej Brytanii, Holandii, Skandynawii. Niektórzy zostali, a są i tacy, którzy wracają do Szydłowca i z Szydłowcem wiążą swoją przyszłość. A wyjeżdżają, bo pensje w Szydłowcu nie mogą konkurować z tymi zagranicznymi – mówi burmistrz Artur Ludew.

Tę sytuację można rozpatrywać w kategoriach zaradności życiowej. „Trzydzieści, czterdzieści, pięćdziesiąt lat temu mieszkańcy powiatu szydłowieckiego pracowali w zakładach radomskich, w Skarżysku. W Radomiu zatrudniały: fabryka łączników, blaszanka, tytoniówka. Kiedyś pracowało tam trzy razy tyle osób, co teraz. W Mesku była też potężna armia ludzi. Szydłowiecki Profel zatrudniał tysiąc siedemset osób. Była także cementownia Przyjaźń w Wierzbicy, tuż za granicą obecnego powiatu szydłowieckiego. Za czasów rozwoju tej cementowni wybudowano domy mieszkalne dla pracowników – w Szydłowcu. Ludzie mieszkali tutaj, a pracować jeździli do Wierzbicy. Po nowym podziale administracyjnym Wierzbica została wchłonięta przez powiat radomski, a ludzie zostali w Szydłowcu” – pisze dziennikarka Olga Gitkiewicz. 

– Po dziewięćdziesiątym drugim, dziewięćdziesiątym trzecim, kiedy zatrudnienie zaczęło gwałtownie spadać, tu była nicość. A teraz przychodzi pokolenie, które dziedziczy po rodzicach bezrobocie. I tym sposobem mamy ludzi, a nie mamy przemysłu. Stąd mamy taką statystykę – wyjaśnia jeden z bohaterów książki „Nie hańbi”[3].

Mieszkańcy „dziedziczą” nie tylko bezrobocie, ale też receptę na nie. Za chlebem wyjeżdżał ojciec, wujek… To się opłacało. Do pracy za granicą wyjeżdżają więc kolejne pokolenia.

– Połowa miasta wyjeżdża za pracą. Tatowie jadą, mamy zostają z dziećmi – usłyszeć można od mieszkańców. – (...)ale już przed świętami znów tłok – emigranci zarobkowi powracają. Na święta euro wróci – zaciera ręce sklepowa.[4]

 

Miasto z możliwościami

Burmistrz zapewnia, że są perspektywy na lepsze życie tu, na miejscu. Mówi, że mieszkańcom będzie się żyło jeszcze lepiej i bardziej komfortowo.

– A to za sprawą środków, które pozyskujemy z zewnątrz – unijnych z Regionalnego Programu Operacyjnego oraz z budżetu samorządu województwa. Obecnie mamy możliwość aplikowania o kolejne fundusze m.in. na wsparcie ochrony powietrza, aktywizację działkowców, dofinansowanie pracowni informatycznych i językowych, aktywizację sołectw czy zakup sprzętu przeciwpożarowego – wylicza burmistrz Szydłowca.

W planach jest rewitalizacja zalewu szydłowieckiego, a w ramach tego przedsięwzięcia zabytkowa część miasta zostanie połączona deptakiem z częścią rekreacyjną. Będzie to także element, który zwiększy atrakcyjność turystyczną. Rewitalizacja kina „Górnik” to kolejne ważne przedsięwzięcie, które podniesie atrakcyjność Szydłowca. Atutem miasta jest jego położenie przy trasie S-7 oraz 65-hektarowa dzielnica przemysłowa, usytuowana obok S-7.

– Pierwsze działki inwestycyjne już zostały sprzedane. Zmierzamy w dobrym kierunku, proces jest długofalowy, ale są plany działania. Miasto pięknieje, jest cicho, spokojnie, czysto  – wymienia walory Szydłowca Artur Ludew.

 

Poza stereotypami

Łatka „zagłębie bezrobotnych” tak przylgnęła do Szydłowca, że mało kto zdaje sobie sprawę z jego historycznego bogactwa i turystycznej atrakcyjności. Jako jedno z nielicznych miast Mazowsza i północnej Małopolski Szydłowiec zachował w dużej mierze swój pierwotny układ urbanistyczny, a także wiele zabytków, świadczących o jego wielowiekowej tradycji.

– Bezrobocie strukturalne w szczytowych momentach sięgało w Szydłowcu 40 proc. Ludzie wyjeżdżali do pracy do Niemiec czy Holandii. Na drugim biegunie mamy inne działania. Duży projekt z RPO z poprzedniej perspektywy finansowej, z którego zrewitalizowano ratusz (wygląda naprawdę imponująco) oraz cały rynek. Dzięki temu Szydłowiec nabrał nowego blasku. Przy rynku jest piękny, zabytkowy kościół. Także zamek Radziwiłłów i park są wizytówką tego miejsca – mówi Paweł Cukrowski, dyrektor Departamentu Kultury, Promocji i Turystyki urzędu marszałkowskiego w Warszawie.

Kto zdecyduje się tu przyjechać – dzięki wielowiekowym zachowanym zabytkom – będzie miał okazję poczuć klimat historycznego miasta. Ale śladami przeszłości są też liczne przydrożne krzyże, kapliczki i figurki, wykonane przede wszystkim z szydłowieckiego piaskowca lub z piaskowca pińczowskiego. Ich twórcami byli najczęściej ludowi artyści, miejscowi kamieniarze.

– Szydłowiec może być świetną bazą wypadową do zwiedzania Gór Świętokrzyskich czy urokliwych zakątków południowego Mazowsza. Miasto położone przy głównej trasie, blisko Kielc, Radomia, i tylko około dwóch godzin jazdy samochodem oddalone od stolicy – wymienia dyrektor Cukrowski.

 

Kulturalny unikat

Ewenementem w skali Polski i Europy jest szydłowieckie Muzeum Ludowych Instrumentów Muzycznych, prowadzone przez Samorząd Województwa Mazowieckiego.

– Jego wyjątkowość i fenomen polegają na tym, że jako jedyne lub jedno z nielicznych w Europie zajmuje się muzyką ludową w wymiarze materialnym i niematerialnym, czyli gromadzeniem, konserwowaniem, poszukiwaniami instrumentów ludowych w całym kraju prowadzi też badania i dokumentuje muzykę ludową – opowiada o samorządowej placówce dyrektor Paweł Cukrowski.

Muzeum było pierwszą w Europie instytucją specjalistyczną, która objęła swoim zasięgiem obszar jednego kraju. Udało się tu zgromadzić około 2/3 wszystkich polskich instrumentów ludowych, wiejskich, znajdujących się w zasobach muzealnych. – Placówka nie tylko zajmuje się powiększaniem zbiorów, organizowaniem wystaw, ale także zaprasza na koncerty, warsztaty, lekcje muzealne, a to jest żywe, angażujące uczestników muzealnictwo – mówi dyrektor Cukrowski.

Muzeum mieści się w zabytkowym zamku. 24 maja odbędzie się uroczyste otwarcie nowej siedziby – nieopodal zamku i ratusza – o powierzchni około 520 m2. To ogromne przedsięwzięcie, ale i nieoceniona wartość dla tej placówki. W dotychczasowej lokalizacji będą się odbywały wystawy, a w nowym obiekcie dministracyjno-magazynowo-konserwatorskim będą wykonywane prace, których nie widać, a które są równie ważne.

 

A skąd zainteresowanie Szydłowca instrumentami ludowymi? Może ma to związek z faktem, że na Radomszczyźnie najdłużej zachowała się żywa tradycja wiejskiej muzyki instrumentalnej. Te okolice można nazwać polskim zagłębiem oberkowym. Do tej pory w powiecie szydłowieckim można jeszcze odnaleźć ostatnich muzykantów, którzy grają mazurki i oberki. Wciąż działa też mnóstwo zespołów śpiewaczych i obrzędowych.

 

 

Rafał Rajkowski

wicemarszałek województwa mazowieckiego

 

Szydłowiec postrzegam jako nasz mazowiecki Kazimierz Dolny – chociaż nadal mniej znany i popularny. Liczne zabytki sprawiają, że zauważalny jest tu zwiększony ruch turystyczny. Przez miasto przebiega Obszar Chronionego Krajobrazu Lasy Przysusko-Szydłowieckie. W samym mieście nie brakuje zieleni, a liczne parki, skwery komponują się z zabytkami staromiejskimi. Władze miasta dbają o atrakcje dla mieszkańców. Organizują wiele imprez kulturalno-społecznych. Chociaż rozwój tak małego miasta jest długim procesem, to dzięki sprawnemu działaniu wszystko idzie w najlepszym kierunku. I tak trzymać!

 

Z czym się kojarzy Szydłowiec?

Szydłowiec to nie tylko samo miasteczko. W okolicy znajdziemy mnóstwo pomysłów na krótkie krajoznawcze wycieczki. Są: kamieniołom, odnowiony zalew i najwyższa na Mazowszu „góra"– Altana! Niewątpliwie jednak w świecie muzycznym słowa „Szydłowiec” i „polski ludowy instrument” stają się synonimem. Muzeum jest jednym z najważniejszych ambasadorów miasta, decydujących o tym, w jaki sposób jest ono postrzegane w szerokiej skali, w skali Polski i na muzycznej mapie Europy.

Naszszydlowiec.pl

 

Już 24 maja odbędzie się uroczyste otwarcie nowej siedziby Muzeum Ludowych Instrumentów Muzycznych w Szydłowcu – centrum administracyjno-edukacyjnego. To inwestycja realizowana w całości ze środków Samorządu Województwa Mazowieckiego (ponad 8,7 mln zł). Budynek mieści m.in. salę konferencyjno-edukacyjną, sale edukacyjne, pracownie, bibliotekę/pracownię dokumentacji etnomuzykologicznej i historycznej, pokoje administracji oraz magazyny zbiorów. Inwestycja pozwoli także ukazać historyczny urok, dotychczas zajmowanych przez muzealne magazyny i biura, najciekawszych XV–XVI-wiecznych zamkowych wnętrz, dekorowanych renesansowymi polichromiami i stropami kasetonowymi. instrumenty Wytwory ludowych budowniczych: skrzypce, mazanki, złóbcoki, basy, liry korbowe, instrumenty dudowe, bębenki czy burczybasy eksponowane w komnatach bajecznego, otoczonego wodami fosy szydłowieckiego zamku, zainteresują wszystkich poszukiwaczy obiektów nieszablonowych

 

dr Aneta Oborny

dyrektor Muzeum Ludowych Instrumentów Muzycznych w Szydłowcu

 

Największa w Polsce kolekcja tradycyjnych instrumentów muzycznych, którą od pół wieku gromadzi, konserwuje i udostępnia szydłowieckie muzeum, skupia uwagę nie tylko europejskich muzykologów. Oryginalne formy, konstrukcja, zdobnictwo instrumentów, ich funkcje, kontekst, w jakich powstawały, bardzo zaciekawiają zwiedzających i są niewyczerpanym źródłem inspiracji, pozwalającym muzeum tworzyć wciąż nowe, ciekawe i wartościowe projekty. Środki pozyskane z budżetu samorządu Mazowsza pozwoliły nie tylko zbudować i wyposażyć nową siedzibę muzeum. Pod koniec 2019 roku w najpiękniejszych renesansowych komnatach zamku, w których do niedawna znajdowały się muzealne biura i magazyny, na wystawie stałej udostępnione zostaną kolejne zasoby, w interaktywnym, dźwiękowym entourage’u, uwzględniającym potrzeby kontaktu z muzyką przedstawicieli wszystkich grup wiekowych.

 

 

[1] Szydłowiec fikcyjną stolicą polskiej biedy. Mercedesów tu więcej niż w Berlinie”, extra.natemat.pl

 

[2] O. Gitkiewicz, „Nie hańbi”, Wydawnictwo Dowody na Istnienie, s. 128.

 

[3] Tamże, s. 122.

 

[4] „Szydłowiec fikcyjną stolicą polskiej biedy. Mercedesów tu więcej niż w Berlinie”, extra.natemat.pl

Liczba wyświetleń: 377

powrót