Mazowsze serce Polski nr 1/20

Sędzia na każdy czas

2020.01.28 03:30 , aktualizacja: 2020.02.04 14:22

Autor: Agnieszka Bogucka, Wprowadzenie: Monika Gontarczyk

zdjęcie portretowe mężczyzna z brodą w garniturze Stanisław Pomian-Srzednicki...

Jest wspaniałym przykładem niezłomności. Choć szykany zaborcy przez blisko cztery dekady stały na przeszkodzie jego kariery, nie zmieniły one jego ideałów. Poznajmy Stanisława Pomian-Srzednickiego.

 

Dosyć wcześnie stracił obydwoje rodziców, jego wychowaniem zajęli się bracia matki – ks. Bonifacy Ostrzykowski z Brańszczyka i mieszkający w Warszawie Benedykt Ostrzykowski. Szkołę powszechną ukończył w Pułtusku, potem uczył się w Instytucie Szlacheckim w Warszawie (dzisiejszy budynek Sejmu na ul. Wiejskiej). Dzięki wsparciu wujów wyjechał na studia prawnicze do Petersburga i Moskwy. Po uzyskaniu dyplomu wrócił od razu do kraju, został pisarzem sądu pokoju, potem podsędkiem i asesorem w Lublinie. W 1875 r., już jako sędzia, przybył do Warszawy i objął stanowisko urzędnika do specjalnych zleceń w Komisji Rządowej Sprawiedliwości.

 

Rzetelny do bólu

„Szczęśliwym trafem Pomian-Srzednicki trafił do polskiego sądownictwa jeszcze przed wybuchem Powstania Styczniowego (1863–1864). Po powstaniu, w ramach represji, Polaków aspirujących do służby państwowej zaczęto bowiem coraz częściej kierować w głąb imperium rosyjskiego. Stosunek władz rosyjskich wobec Polaków – w tym także polskich prawników – stopniowo stawał się otwarcie wrogi. W 1867 r. zlikwidowano administracyjną autonomię Królestwa Polskiego”[1].

Srzednicki był jednym z nielicznych, którzy zachowali stanowiska. Ceniono go przede wszystkim za wysokiej klasy orzecznictwo, uczciwość i konsekwencję. W trudnych czasach rusyfikacji nigdy nie ukrywał swojej polskości. Jednak niezmiennie cieszył się szacunkiem współpracowników – zarówno Polaków, jak i Rosjan. Gdy w 1888 r. sędziowie warszawskiej Izby Sądowej zarekomendowali go do swojego grona, kandydaturę poparli też Rosjanie, łącznie z prezesem izby. Jednak ministerstwo obsadziło na stanowisku swojego kandydata, a Polakowi zaproponowano awans, z którym wiązało się przeniesienie w głąb Rosji. Sędzia Srzednicki odmówił. Chciał zostać w kraju.

 

Rygorystyczny językowo

Sędzia nie zgodził się również na wyjazd na wschód po wybuchu I wojny światowej. Ponieważ było to równoznaczne z niewykonaniem polecenia służbowego, odebrano mu prawo do emerytury. Jednak już za moment cały dotychczasowy system polityczny runął, a Stanisław Pomian-Srzednicki rozpoczął pracę w Departamencie Sprawiedliwości Tymczasowej Rady Stanu, która miała odtworzyć system sądownictwa. Wkrótce został Pierwszym Prezesem Sądu Najwyższego, co było ukoronowaniem jego kariery. Funkcję tę sprawował 5 lat i odegrał znaczącą rolę w rozwoju polskiego sądownictwa: był bardzo zaangażowany w organizację i administrowanie Sądem Najwyższym, przewodniczył i orzekał także w pierwszej Izbie Cywilnej tegoż sądu. Znany był też z rygorystycznego podejścia do językowej precyzji wyroków, ponieważ po latach niewoli wreszcie doczekaliśmy się chwili, w której orzecznictwo mogło być wydawane po polsku. W wieku 82 lat, pomimo próśb współpracowników, przeszedł w stan spoczynku.

 

Kalendarium

1840 – 25 września przychodzi na świat w Brańszczyku

 

1862 – rozpoczyna aplikację sędziowską

 

1917 – zostaje Pierwszym Prezesem Sądu Najwyższego

 

1925 – 16 marca umiera w Piotrkowie Trybunalskim

 

[1] Michał Przeperski, „Twórca polskiego sądownictwa”, „Na wokandzie”, nr 25, 2015.

 

Liczba wyświetleń: 50

powrót